Tydzień na rynkach: Czy Rzym upadnie po raz drugi?

Profesor Krzysztof Rybiński, który wyspecjalizował się w kreśleniu pesymistycznych scenariuszy gospodarczych, w Dzienniku Gazecie Prawnej z dnia 20 października 2011 r., wieszczy powtórkę z V wieku naszej ery, kiedy to upadło Cesarstwo Rzymskie i rozpoczęła się epoka średniowiecza.


Zdaniem autora „niekompetentni i bezideowi politycy unijni, wyniesieni do władzy przez patologiczne mechanizmy demokracji słupkowo-medialnej, wspierani przez armię urzędników w Brukseli i uwikłani w niejasne relacje z elitami finansowymi, stoczą długą i wyczerpującą walkę, której celem będzie obrona Rzymu przez upadkiem. Ale jest to walka skazana na niepowodzenie”. Ostatni tydzień pokazuje, że w przypadku Włoch pesymistyczny scenariusz nabiera coraz bardziej realnych kształtów. Obawy związane z zawirowaniami wokół Grecji dotyczyły nie tyle upadku samej Grecji, ile reakcji łańcuchowej, jaka taki upadek mógłby wywołać. Rozwój takiego scenariusza można było zobaczyć w ostatnim tygodniu na rynku obligacji. We wtorek rentowność włoskich, dziesięcioletnich obligacji sięgnęła 6,7 %. Analitycy zwracali uwag, że w krótkim czasie, po przekroczeniu 7 % rentowności swoich obligacji Grecja, Irlandia i Portugalia poprosiły o międzynarodową pomoc. W środę rentowność włoskich „dziesięciolatek” wzrosła do poziomu 7,6 %. Sytuację próbował ratować Europejski Bank Centralny, dokonując interwencyjnych zakupów włoskich obligacji na wtórnym rynku. Jednak dopiero w piątek po zatwierdzeniu przez włoski Senat ustawy o stabilizacji finansów publicznych rentowność obligacji spadła poniżej 6,7 %.

Oczywiście taka sytuacja to nie tylko wpływ niepewności związanej z zadłużeniem Grecji, ale przede wszystkim wynik sytuacji w samych Włoszech. Jest bowiem oczywiste, że im bardziej inwestorzy niepokoją się o wypłacalność danego kraju, tym wyższych odsetek żądają za nowo zaciągany dług. Wyższe oprocentowanie oznacza zaś, że dług coraz trudniej obsługiwać i błędne koło się zamyka. Silvio Berlusconi, premier rządu włoskiego starał się usilnie przekonać rynki, że panuje nad sytuacją, aż ostatecznie skapitulował po odejściu 8 posłów z jego własnej partii i utracie przez koalicję większości w Izbie Deputowanych. Prezydent Włoch Georgio Napolitano oświadczył w środę, że wkrótce powstanie „nowy rząd” albo odbędą się przyspieszone wybory. Polityczna zmiana nie oznacza automatycznego rozwiązania problemów Włoch, ponieważ ich źródłem jest słaby wzrost gospodarczy i wysokie koszty obsługi zaciągniętych długów. Z danych MFW wynika, że w 2010 r. PKB Włoch był jedynie 2,5 % wyższy niż w 2000 r., co oznacza, iż w minionej dekadzie tylko dwa kraje rozwijały się wolniej niż Włochy – Haiti i Zimbabwe. Natomiast dług publiczny Włoch wynosi 1,9 bln euro, co odpowiada 118 % PKB (najwyższy poziom zadłużenia w Europie po Grecji). Szacuje się, że budżet Włoch będzie potrzebował w ciągu najbliższych trzech lat wsparcia w wysokości 800 – 900 mld euro, głównie w związku z koniecznością spłaty długu o wartości ok. 650 mld euro i pokrycia deficytu szacowanego w wysokości ok. 130 mld euro. Mając na uwadze rozmiary gospodarki tego kraju (siedmiokrotnie większe od gospodarki greckiej), nie są to zastraszające wartości. Jednak liczby te oparte są na założeniu uzyskania pozytywnych efektów planowanych reform gospodarczych, których skuteczne wdrożenie stoi pod znakiem zapytania.

Z analizy Fundacji Forum Obywatelskiego Rozwoju wynika, że włoska gospodarka jest niekonkurencyjna i od lat pogrążona w stagnacji. Banki z innych krajów UE pożyczyły Włochom ponad 600 mld euro. Zatem potencjalne straty europejskich banków w przypadku bankructwa Włoch byłyby olbrzymie. Wysokie bezrobocie, duża aktywność w szarej strefie i niska ściągalność podatków oraz niesprawny i skorumpowany aparat państwowy dopełniają niekorzystnego obraz kraju – chwiejącego się olbrzyma. Ważne jest także to, czy Włosi wybiorą drogę Grecji, i spróbują znaleźć porozumienie ponad partyjnymi podziałami i powołają rząd technokratów, czy też pójdą w kierunku wcześniejszych wyborów. Znając niestabilną sytuację na włoskiej scenie politycznej, ten drugi wariant może zwiększyć prawdopodobieństwo katastrofy. Problem także w tym, że Europejski Fundusz Stabilizacji Finansowej nie jest przygotowany finansowo na udzielenie wsparcia Włochom, gdyby ten kraj poprosił o pomoc międzynarodową. Próby dokapitalizowania EFSF i zwiększenia jego dźwigni finansowej do 1 bln euro na razie okazały się nieskuteczne. To wszystko oznacza, że Rzym może upaść po raz drugi w historii, tym razem nawet bez udziału barbarzyńców! To czy tak się stanie, podobnie jak w przypadku Grecji, zależy przede wszystkim od zdolności do wyrzeczeń, odpowiedzialności i determinacji samych Włochów.

Obok problemów strefy euro, coraz bardziej realne stają się także zagrożenia związane z możliwością zbudowania bomby atomowej przez Iran i wybuchu konfliktu zbrojnego z Izraelem. Potwierdzają to przecieki z raportu MEA na temat programu nuklearnych zbrojeń realizowanych przez Iran. Dotychczasowe wysiłki społeczności międzynarodowej, aby przerwać ten program, nie przyniosły rezultatów.

Gospodarka

Pojawiające się informacje dotyczące stanu i perspektyw rozwoju gospodarki światowej nie są jednoznaczne. Indeks poziomu optymizmu wśród konsumentów amerykańskich opracowywany przez Uniwersytet Michigan wzrósł w listopadzie 64,2 pkt, wobec 60,9 pkt w październiku oraz oczekiwań analityków na poziomie 61,5 pkt. Na spowolnienie w gospodarce amerykańskiej nie wskazują także wyniki przedsiębiorstw. Szacowany wzrost przychodów spółek z indeksu S&P w 2011 r. wynosi rekordowe 11 %, podczas gdy w ubiegłym roku zwyżka wyniosła 4,9 %.

Gorzej sytuacja wygląda w Europie. Komisja Europejska potwierdziła oczekiwania gorszej koniunktury i obniżyła swoje majowe prognozy wzrostu PKB w 2012 r. w krajach Unii Europejskiej. Zgodnie z nową prognozą wzrost PKB krajów strefy euro obniży się z 1,5 % do 0,5 %. Spowolnienie gospodarcze dotknie m.in. Niemcy, największą gospodarkę UE i największego partnera handlowego Polski, gdzie prognozę wzrostu PKB w 2012 r. obniżono z 1,9 % do 0,8 %. Szczególnie trudna sytuacja będzie miała miejsce w przeżywających poważne kłopoty finansowe Włoszech, gdzie prognozę wzrostu PKB obniżono z 1,3 % do zaledwie 0,1 %. Przewidywane spowolnienie dotknie także Polskę, dla której nowa prognoza wzrostu PKB wynosi 2,5 %, wobec majowej prognozy na poziomie 3,7 %. Mimo spadku prognozy, gospodarka Polski, obok państw bałtyckich będzie należeć do najszybciej rozwijających się gospodarek Unii Europejskiej w przyszłym roku.

W Chinach produkcja przemysłowa w październiku wzrosła w ujęciu rocznym o 13,2 %, ale jej dynamika była najniższa od roku. Z kolei inflacja konsumencka zmniejszyła się z 6,1 % we wrześniu do 5,5 % w październiku. Osłabienie koniunktury i zmniejszenie presji inflacyjnej to czynniki, które mogą sprzyjać łagodzeniu polityki monetarnej przez Ludowy Bank Chin, a w konsekwencji wzmacniać tempo wzrostu gospodarczego.

Giełdy, surowce, waluty

W ostatnim tygodniu o kierunku zmian indeksów, podobnie jak w poprzednich tygodniach, decydowały turbulencje w strefie euro. Jednak tym razem obok Grecji, główną rolę odegrały informacje dotyczące Włoch. Trudno zatem dziwić się, że nadal brak jest przełomu co do kierunku ruchu indeksów. Po spokojnym w miarę początku tygodnia, w środę indeksy po obu stronach Atlantyku zakończyły dzień mocnymi spadkami, w związku z przedłużającym się kryzysem politycznym we Włoszech, nowojorski S&P 500 stracił 3,7 %, niemiecki DAX – 2,1 %, a polski WIG 20 – 3,4 %. W piątek po pozytywnych informacjach z Grecji (zaprzysiężenie tymczasowego rządu koalicyjnego) i Włoch (zatwierdzenie przez Senat ustawy o stabilizacji finansów publicznych) indeksy zaczęły odrabiać straty. Ostatecznie koniec tygodnia przyniósł zamknięcie indeksu S&P500 na poziomie 1264 pkt, wobec 1253 pkt na koniec poprzedniego tygodnia (wzrost o 0,9 %). WIG20 zakończył krótszy tydzień (do czwartku) na poziomie 2288 pkt, wobec 2363 pkt na koniec poprzedniego tygodnia (spadek o 3,2 %). Piątkowe zamknięcie EUR/USD wypadło na poziomie1,38, wobec takiego samego poziomu na koniec poprzedniego tygodnia. W ostatni piątek kurs EUR/PLN wyniósł 4,38, wobec 4,36 w piątek poprzedniego tygodnia (wzrost o 0,5 %).

W ostatnim tygodniu ceny podstawowych surowców nie zmieniły się w istotny sposób w stosunku do poziomu z poprzedniego tygodnia, z wyjątkiem miedzi, której ceny zanotowały silne spadki związane z obawami o kontynuację spowolnienia gospodarczego. W piątek w Londynie cena ropy Brent kosztowała 114,1 USD za baryłkę, wobec 111,2 USD za baryłkę w piątek poprzedniego tygodnia /wzrost o 2,6 %). Za miedź płacono 7445 USD za tonę, wobec 7930 USD za tonę w piątek poprzedniego tygodnia (spadek o 6,1 %). Złoto kosztowało 1773 USD za uncję, wobec 1749 USD za uncję w piątek poprzedniego tygodnia (wzrost o 1,4 %).



Powyższa analiza, jak i wszystkie zawarte w serwisie AlmanachInwestora.pl, jest tylko i wyłącznie subiektywną opinią autora i nie jest rekomendacją w rozumieniu przepisów Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 r. w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, lub ich emitentów (Dz.U. z 2005 r. Nr 206, poz. 1715).

W związku z tym autor tej analizy nie ponosi żadnej odpowiedzialności za decyzje podejmowane na jej podstawie.

Zobacz także:

Powiązane wpisy:

  1. Tydzień na rynkach: Łupki czy atom? W drugim expose premiera rządu Donalda Tuska, w którym sporo miejsca poświęcono inwestycjom w poszukiwanie...
  2. Tydzień na rynkach: Czy Portugalia pójdzie w ślady Grecji? Nadal brak jest oficjalnych informacji o zakończeniu negocjacji rządu Grecji z prywatnymi inwestorami w sprawie...
  3. Tydzień na rynkach: Chiny – miękkie czy twarde lądowanie? Po niedawnych informacjach rządu chińskiego o obniżeniu prognoz wzrostu gospodarczego do 7,5 % w najbliższych...
  4. Tydzień na rynkach: Grecki szantaż W Grecji, zgodnie z przewidywaniami nie udało się po wyborach stworzyć rządu opartego o większość...
  5. Tydzień na rynkach: Politycy wykonali plan minimum W czwartek nad ranem zakończył się szczyt przywódców strefy euro, na którym przyjęto rozwiązania niezbędne...
Ten wpis został opublikowany w kategorii Start. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *