Tydzień na rynkach: Czy Portugalia pójdzie w ślady Grecji?

Nadal brak jest oficjalnych informacji o zakończeniu negocjacji rządu Grecji z prywatnymi inwestorami w sprawie restrukturyzacji zadłużenia.


Optymistycznych przecieków nie potwierdza wypowiedź Jean-Claude Junckera, szefa strefy euro, który stwierdził, że negocjacje w sprawie redukcji greckiego długu są ultratrudne. Ponadto pojawiają się sygnały, że drugi pakiet pomocowy dla Grecji wart 130 mld euro może okazać się niewystarczający i powinien zostać powiększony o dodatkowe 15 mld euro. To może oznaczać konieczność poniesienia strat na greckich obligacjach przez EBC i banki centralne strefy euro. Dotyczy to zwłaszcza tych ostatnich, gdyż inwestowały one w greckie obligacje jeszcze przed wybuchem kryzysu zadłużeniowego. Uruchomienie drugiego pakietu pomocowego dla Grecji jest warunkowane nie tylko podpisaniem porozumienia w sprawie restrukturyzacji zadłużenia z prywatnymi wierzycielami, ale przede wszystkim wdrożeniem uzgodnionych reform. Kluczem do sukcesu jest bowiem zdecydowana poprawa przez Grecję konkurencyjności gospodarki. Temu mają służyć naciski tzw. trojki, czyli przedstawicieli Międzynarodowego Funduszu Walutowego, Komisji Europejskiej i Europejskiego Banku Centralnego na realizację prywatyzacji oraz reform fiskalnych i rynku pracy, w tym m.in. na zmniejszenie płacy minimalnej i obniżenie kosztów pracy w sektorze prywatnym. Pojawia się także kwestia kontroli realizacji podjętych przez władze Grecji zobowiązań, której skrajnym przykładem była niemiecka propozycja zapewnienia instytucjom unijnym możliwości ingerowania w decyzje budżetowe greckiego rządu. To wskazuje, że osiągnięcie porozumienia nie będzie łatwe, a przede wszystkim szybkie, chociaż czasu jest niewiele, gdyż już w marcu przypada termin wykupu greckich obligacji na kwotę 14,5 mld euro. Potwierdza to odwołanie przewidzianego na poniedziałek spotkania ministrów finansów strefy euro, które miało być poświecone sytuacji w Grecji. Nie zakończono jeszcze sprawy Grecji, a coraz mocniej przypomina o sobie Portugalia. We wtorek rentowność 10-letnich obligacji Portugalii sięgała rekordowego poziomu 18,3 %, tj. znacząco powyżej poziomu 7 % uznawanego za jeszcze bezpieczny. Koszt portugalskich CDS, instrumentów zabezpieczających przed ryzykiem bankructwa dłużnika, zbliża się do poziomu 2 tys. pkt, co zdaniem analityków sygnalizuje 70 % ryzyko niewypłacalności kraju w ciągu dwóch lat. Wygląda na to, że Portugalia może być równie dużym wyzwaniem dla strefy euro jak Grecja. Co gorsza, prognozy na ten rok nie są dobre. Jak podał w tygodniowym raporcie DM BOŚ, gospodarka Portugalii może skurczyć się w tym roku o ponad 5 proc., co oznacza, że nie uda się wypełnić kryteriów narzuconych przez Unię Europejską i Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Na początku stycznia rząd Portugalii zrewidował oczekiwania dotyczące redukcji deficytu. W bieżącym roku będzie to 5,9 proc. PKB wobec zakładanych 4,5 proc. PKB. Bardziej niepokojące są inne fakty. Ogólne zadłużenie zagraniczne kraju to już 479 proc. PKB, wobec analogicznej relacji dla Grecji na poziomie 296 proc. (dane BIS). Gorzej na tle Aten prezentują się też dane dotyczące całkowitej ekspozycji zagranicznych banków, która dla Grecji wynosi 244 mld USD wobec 204 mld USD dla Grecji. Główni wierzyciele to instytucje z Niemiec, Francji i Hiszpanii. Premier Portugalii Pedro Passos Coelho twierdzi, ze nie ma ryzyka, aby konieczna była restrukturyzacja zadłużenia. Jednak analitycy nie podzielają tego optymizmu. Siłą rzeczy, kolejny pakiet pomocowy może okazać się koniecznością, wbrew temu co twierdzi premier, ale celowość jego uruchomienia bez restrukturyzacji zadłużenia może być wątpliwa.

Gospodarka

Początek tygodnia nie zapowiadał się najlepiej. Rozczarowały styczniowe odczyty indeksu zaufania konsumentów w USA oraz indeksu Chicago PMI, które rozminęły się z konsensusem rynkowym zakładającym wzrost tych wskaźników. W styczniu indeks nastrojów konsumentów liczony przez firmę Conference Board wyniósl 61,8 pkt, wobec 64,5 pkt miesiąc wcześniej i oczekiwań analityków na poziomie 68 pkt. Podobnie indeks Chicago PMI obrazujący zmiany aktywności gospodarczej sektora wytwórczego w jednym z największych okręgów przemysłowych na świecie spadł w styczniu do poziomu 60,2 pkt. z 62,5 pkt, przy oczekiwaniach analityków na poziomie 63 pkt. Później było już dużo lepiej. Dobrze wypadł wskaźnik ISM dla sektora przemysłowego, który wzrósł z 53,1 pkt. do 54,1 pkt. Prognozy zakładały jednak osiągnięcie wartości 54,5 pkt. Mimo wszystko, jest to najwyższy poziom ISM od siedmiu miesięcy. Powodów do optymizmu dostarczył także indeks ISM odzwierciedlających nastroje przedsiębiorców z sektora usług w USA, który zanotował wzrost z 53 pkt. do 56,8 pkt. Pozytywne informacje napłynęły z rynku pracy.. Zamiast oczekiwanych ok. 150 tys. nowych etatów, w styczniu poza sektorem rolniczym powstało ich w Stanach Zjednoczonych 243 tys. Ponadto stopa bezrobocia spadła do 8,3 %, najniższego poziomu od lutego 2009 r., wobec 8,5 %. na koniec 2011 r. Ekonomiści spodziewali się stopa bezrobocia utrzyma się na niezmienionym poziomie. Liczba osób ubiegających się po raz pierwszy o zasiłek dla bezrobotnych w ubiegłym tygodniu spadła w USA o 12 tys. wobec poprzedniego tygodnia i wyniosła 367 tys. – poinformował Departament Pracy USA. Nastroje studził Szef Rezerwy Federalnej Ben Bernanke, który powiedział przed Komisją Budżetową Izby Reprezentantów, że wzrost gospodarki amerykańskiej jest „frustrująco” powolny. Ostrzegł, że kryzys zadłużeniowy w Europie może pogorszyć sytuacje ekonomiczną w USA i wezwał do akcji na rzecz redukcji deficytu budżetowego. Jego zdaniem wciąż istnieje ryzyko, że wydarzenia w Europie mogą się rozwinąć w niekorzystnym kierunku, co pogorszy ekonomiczne perspektywy w kraju. Zapewnił jednocześnie, że bank centralny podejmuje wszelkie niezbędne działania, by zapobiec zahamowaniu wzrostu gospodarki USA. Ponadto Bernanke ostrzegł, że rosnący deficyt budżetowy i dług publiczny jest znacznym zagrożeniem dla gospodarki USA i może spowodować kolejny kryzys, jeśli go się nie ograniczy. Zwrócił uwagę na główne przyczyny deficytu: rosnące koszty ochrony zdrowia, a także wydatki rządowe, m.in. na stymulowanie wzrostu gospodarki w czasie ostatniej recesji.

Potwierdziła się informacja o poprawie wskaźników wyprzedzających koniunktury dla strefy euro, zaprezentowana tydzień wcześniej w postaci danych wstępnych, co sygnalizuje, że strefa euro jako całość może nawet uniknąć recesji.. Gorzej natomiast wygląda aktualna sytuacja, jeżeli chodzi o rynek pracy. Unijny Urząd Statystyczny podał, że stopa bezrobocia w strefie euro wyniosła w grudniu rekordowe 10,4 %, tyle samo co w listopadzie. Jednak dane pokazują, jak istotne są różnice miedzy północą a południem eurolandu. Podczas gdy w Austrii i Holandii stopa bezrobocia nie przekracza 5 %, w Niemczech 5,5 %, to w Hiszpanii sięga rekordowych 22,9 %. Rozczarowała także sprzedaż detaliczna w strefie euro, która spadła w grudniu o 1,6 % r/r.

Zaskakujące dobre dane napłynęły z polskiej gospodarki.. W styczniu wskaźnik PMI dla polskiego sektora przemysłowego wzrósł po raz pierwszy od października ub.r. Wzrost miał skokowy charakter z 48,8 pkt w grudniu do 52,2 pkt w styczniu, sygnalizując poprawę warunków w sektorze przemysłowym. Po spadkach odnotowanych pod koniec ubiegłego roku, w styczniu warunki w tym sektorze poprawiały się w najszybszym tempie od sześciu miesięcy. Było to wynikiem głównie wzrostu liczby nowych zamówień, co z kolei spowodowało szybszy wzrost produkcji oraz zahamowało spadek poziomu zatrudnienia, zapoczątkowany w grudniu. Wzrosła natomiast presja inflacyjna, na skutek wzrostu zarówno kosztów produkcji, jak i cen wyrobów gotowych.

Pozytywnie okazały się także dane z Chin. Aktywność chińskiego sektora przemysłowego nieoczekiwanie wzrosła w styczniu do poziomu 50,5 pkt według wyliczeń instytucji związanych z rządem Chin i do 49,5 pkt według wyliczeń firmy Markit i Banku HSBC.

Odczyty wskaźniki wyprzedzających koniunktury PMI (ISM w USA) dają nadzieję na ożywienie w największych gospodarkach świata. Optymizmu wynikającego z poprawy tych wskaźników wyprzedzających koniunktury, na pierwszy rzut oka nie potwierdzają inne dane. Indeks Balic Dry (BDI), wyrażający średnią cenę frachtu suchych towarów masowych na świecie, osiągnął poziom 662 pkt, najniższy od ćwierćwiecza – podała obliczająca go londyńska Giełda Bałtycka. BDI jest tradycyjnie uważany za wskaźnik wyprzedzający produkcji. Koszty frachtu suchych ładunków uchodzą bowiem za dobry miernik popytu na surowce, a ten odzwierciedla oczekiwania producentów żywności i dóbr przemysłowych co do koniunktury. Co zatem oznaczają obecne spadki?. Jeden z poglądów wskazuje, że koszty transportu zniżkują z powodu nadpodaży frachtowców. Jednak zdaniem innych autorów powinno być już wcześniej uwzględnione w cenach. Natomiast przyczyną ostatnich spadków upatrują oni w ograniczeniu popytu na surowce w Chinach. To oznaczałoby, ze poprawa wskaźników PMI i ISM może być nietrwała. Również zachowanie wskaźników wyprzedzających OECD koniunktury gospodarczej dla strefy euro nie sugeruje bliskości końca spowolnienia. Jednak jak twierdzi Wojciech Białek, główny analityk DM Pekso, pojawiły się sygnały, które wskazują, że dołek tego parametru zostanie osiągnięty w styczniu – lutym br. Wszystkie te okoliczności dają podstawę do ostrożnego optymizmu w sprawie światowej koniunktury gospodarczej, jednak pod warunkiem, że kryzys zadłużenia w strefie euro będzie stopniowo, ale konsekwentnie rozwiązywany.

Akcje, surowce. waluty

Kolejny tydzień na rynku akcji zakończył się pozytywnie dla większości indeksów giełdowych. Pomogły głównie: zgoda unijnego szczytu na podpisanie paktu fiskalnego i uruchomienie od lipca br. Europejskiego Mechanizmu Stabilizacyjnego, publikacja pozytywnych danych PMI (ISM) oraz dobre dane z rynku pracy w USA.. S&P500 zakończył ostatni tydzień na poziomie 1345 pkt, wobec 1316 pkt na koniec poprzedniego tygodnia (wzrost o 2,2 %) . Również w Europie kontynuowane były wzrosty. Niemiecki DAX osiągnął 6767 pkt., wobec 6511 pkt. na koniec poprzedniego tygodnia (wzrost o 3,9 %). Kolejny dobry tydzień miał także miejsce na warszawskim parkiecie. WIG20 zakończył ostatni tydzień na poziomie 2374 pkt., wobec 2306 pkt. na koniec poprzedniego tygodnia (wzrost o 2,9 %). Dobra sytuacja na giełdach miała miejsce przy konsolidacji notowań na parze EUR/USD. Ostatecznie zamknięcie EUR/USD na koniec tygodnia wypadło na poziomie 1,31, wobec 1,32 na koniec poprzedniego tygodnia (spadek o 0,8 %) W ostatnim tygodniu nastąpiło dalsze umocnienie złotego zarówno wobec euro, jak i dolara amerykańskiego. W ostatni piątek kurs EUR/PLN wyniósł 4,18, wobec 4,22 na koniec poprzedniego tygodnia (spadek o 1,0 %). Natomiast kurs USD/PLN wyniósł na zamknięciu w ostatni piątek 3,18, wobec 3,20 na koniec poprzedniego tygodnia (spadek o 0,6 %).
Ceny surowców zachowywały się w sposób zróżnicowany. W ostatni piątek w Londynie ropa Brent kosztowała 113,1 USD za baryłkę, wobec 111,5 USD za baryłkę na koniec poprzedniego tygodnia (wzrost o 1,4 %). Za miedź płacono 8325 USD za tonę, wobec 8615 USD za tonę na koniec poprzedniego tygodnia (spadek o 3,4 %). Piątkowa korekta przerwała wzrostową serię na rynku złota. Na koniec dnia złoto kosztowało 1725 USD za uncję, wobec 1726 USD za uncję na koniec poprzedniego tygodnia.


Powyższa analiza, jak i wszystkie zawarte w serwisie AlmanachInwestora.pl, jest tylko i wyłącznie subiektywną opinią autora i nie jest rekomendacją w rozumieniu przepisów Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 r. w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, lub ich emitentów (Dz.U. z 2005 r. Nr 206, poz. 1715).

W związku z tym autor tej analizy nie ponosi żadnej odpowiedzialności za decyzje podejmowane na jej podstawie.

Zobacz także:

Powiązane wpisy:

  1. Tydzień na rynkach: Bank Japonii idzie w ślady FED i ECB Japoński bank centralny zdecydował się powiększyć swój program ilościowego luzowania polityki pieniężnej (QE), poprzez rozszerzenie...
  2. Tydzień na rynkach: Niekontrolowanego bankructwa Grecji nie będzie! To stwierdzenie powtarzane przez najważniejszych europejskich polityków jasno wskazuje, że źródłem największych obecnie obaw jest...
  3. Tydzień na rynkach: Łupki czy atom? W drugim expose premiera rządu Donalda Tuska, w którym sporo miejsca poświęcono inwestycjom w poszukiwanie...
  4. Tydzień na rynkach: Czy Rzym upadnie po raz drugi? Profesor Krzysztof Rybiński, który wyspecjalizował się w kreśleniu pesymistycznych scenariuszy gospodarczych, w Dzienniku Gazecie Prawnej...
  5. Tydzień na rynkach: Chiny – miękkie czy twarde lądowanie? Po niedawnych informacjach rządu chińskiego o obniżeniu prognoz wzrostu gospodarczego do 7,5 % w najbliższych...
Ten wpis został opublikowany w kategorii Start. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *