Tydzień na rynkach: Grecki szantaż

W Grecji, zgodnie z przewidywaniami nie udało się po wyborach stworzyć rządu opartego o większość parlamentarną. Oznacza to konieczność przeprowadzenia w tym kraju kolejnych wyborów oraz czyni coraz bardziej realnym opuszczenie przez Grecję strefy euro.  Partie które dotychczas były u władzy i które zaakceptowały warunki międzynarodowej pomocy dla tego kraju (Nowa Demokracja i PASOK), straciły część mandatów.   Pozostałe partie, których przedstawiciele, zostali wybrani do parlamentu, albo żądają odrzucenia, albo renegocjacji warunków, na jakich Grecja uzyskała pomoc. Po nieudanych  misjach utworzenia rządu, 17 czerwca odbędą się nowe wybory parlamentarne, które niekoniecznie coś zmienią. Zatem ryzyko, że Grecja opuści strefę euro  jest coraz większe. To oznacza, że  politycy europejscy muszą mieć w pogotowiu racjonalny plan wyjścia  Grecji  i zabezpieczenia strefy euro przed  skutkami tego kroku. Nie ulega wątpliwości, że to wcale nie bankructwo Grecji i wyjście ze strefy euro spędza sen z oczu politykom i inwestorom. Boją się oni najbardziej  uruchomienia efektu domina. Rosną zwłaszcza obawy dotyczące sytuacji w Hiszpanii. Stąd też zdaniem analityka Piotra Kuczyńskiego, chociaż  pozwolenie Grecji na wyjście ze strefy euro jest jedynym sensownym rozwiązaniem, to   musi mu towarzyszyć podjęcie przez EBC decyzji o nieograniczonym skupie obligacji zagrożonych krajów. Kłopoty Grecji już obecnie uderzają rykoszetem  w inne państwa strefy euro. Przykładem są ostatnie, rozczarowujące aukcje długu przeprowadzone przez Włochy i Hiszpanię, głównie z powodu wzrostu rentowności. Ale to dopiero początek. Zdaniem analityków JP Morgan potencjalne koszty wyjścia  Grecji ze strefy euro wyniosą 400 mld euro. Najwięcej stracą Europejski Bank Centralny i Międzynarodowy Fundusz Walutowy, zaangażowane w pomoc dla Grecji. Natomiast brytyjski instytut CESBR oszacował koszt dla światowej gospodarki chaotycznego wyjścia Grecji ze strefy euro na 1 bln dolarów, czyli na 5 % światowego PKB. W przypadku „uporządkowanego” wyjścia Grecji straty zmniejszą się do  2 % światowego PKB. Świadomość konsekwencji tej decyzji dla innych krajów, może spowodować, że nowe wybory   przekształcą się w plebiscyt na temat pozostania Grecji w strefie euro. Paradoks polega na tym, że większość Greków nie chce wyjścia ze strefy euro, ale z drugiej strony nie mogą znaleźć większości, która chciałaby kontynuacji reform uzgodnionych w zamian za pomoc międzynarodową. Może się zatem okazać, że Grecy podejmą ryzyko wyboru, w wyniku którego najbardziej przegrani będą oni sami.

Gospodarka

Po dobrym początku roku sytuacja w światowej gospodarce wyraźnie się pogorszyła. Również ostatni tydzień nie przyniósł optymistycznych wieści. Indeks wyprzedzający koniunktury w amerykańskiej gospodarce, liczony przez firmę Conference Board niespodziewanie spadł w kwietniu o 0,1 %, po wzroście w marcu o 0,3 %. Również indeks Philly Fed, mierzący aktywność gospodarczą w rejonie Filadelfii spadł z 8,5 pkt w kwietniu do minus 5,8 pkt w maju. Z kolei Departament Handlu USA podał, że w kwietniu liczba rozpoczętych nowych budów wzrosła o 2,6 %, do 717 tys. w skali rocznej, przy oczekiwaniach ekonomistów na poziomie 685 tys.  Jednak  liczba pozwoleń na budowę w ostatnim miesiącu spadla do 715 tys., wobec 769 tys. w marcu,  po rewizji. Natomiast liczba nowych wniosków o zasiłki dla bezrobotnych wyniosła w ubiegłym tygodniu 370 tys., czyli tyle samo co w poprzednim tygodniu i była zbliżona do oczekiwań analityków na poziomie 368 tys.

Sytuacja w Europie nadal daleka jest od optymizmu. Co prawda dane o PKB za I kwartał dla strefy euro okazały się nieco  lepsze od oczekiwanych. Tym razem strefa euro  uniknęła technicznej recesji. Jej PKB w I kwartale 2012 r. nie zmienił się wobec spadku o 0,3 % w  ostatnich trzech miesiącach poprzedniego roku. Niespodziewane uniknięcie recesji to głównie zasługa Niemiec. PKB tego kraju wzrósł w I kwartale o 0,5 %, podczas gdy w poprzednim kwartale spadł o 0,2 %. Dane napływające w ostatnich tygodniach sugerują, że w kolejnym kwartale PKB strefy euro skurczy się. Nie widać wyraźnego zagrożenia ze strony inflacji.  Eurostat podał, że indeks cen konsumpcyjnych w strefie euro wzrósł w kwietniu o 2,6 %, po wzroście w marcu o 2,7 %.

W Chinach rezerwy obowiązkowe w  bankach zostały zmniejszone o 50 pkt bazowych, do 20 %. Dzięki temu banki więcej pieniędzy będą mogły przeznaczyć na akcję  kredytową. Głównym powodem redukcji rezerw obowiązkowych jest troska o koniunkturę gospodarczą. Zamiast walki ze wzrostem cen priorytetem ma być tempo PKB.

Akcje, waluty, surowce

W ostatnim tygodniu na rynkach kapitałowych nastroje były fatalne, czego konsekwencją było  przyspieszenie  spadków. Indeks S&P 500 znalazł się blisko ważnego  wsparcia na poziomie ok. 1285 pkt. Ostatecznie  S&P 500 ostatni   tydzień zakończył  na poziomie 1295  pkt, wobec 1354 pkt na  koniec poprzedniego tygodnia (spadek o 4,4 %).  Niemiecki DAX osiągnął 6271 pkt., wobec 6580 pkt. na koniec poprzedniego tygodnia (spadek o 4,7 %).   WIG20 znalazł się  w ubiegłym tygodniu blisko najniższego poziomu z jesieni ubiegłego roku (2019 pkt). Ostatecznie indeks ostatni tydzień zakończył na poziomie 2061  pkt., wobec 2179 pkt. na koniec poprzedniego tygodnia (spadek  o 5,4 %).

Nałożenie się na siebie kilku negatywnych sygnałów spowodowało osłabienie euro wobec dolara, a w ślad za tym osłabienie złotego względem innych walut. Zamknięcie EUR/USD na koniec tygodnia  wypadło na poziomie 1,27 wobec  1,29  na koniec poprzedniego tygodnia.( spadek  o 1,6  %).  W ostatni piątek  kurs EUR/PLN wyniósł 4,34  wobec 4,24 na koniec poprzedniego tygodnia  (wzrost o  2,4 %). Natomiast kurs USD/PLN wyniósł na zamknięciu w ostatni piątek 3,41 wobec 3,28   na koniec poprzedniego tygodnia.(wzrost o 4,0 %).

Ostatni tydzień stanowił kontynuację  spadków także dla rynku podstawowych surowców.  Ostatecznie w  ostatni piątek  w Londynie  ropa Brent kosztowała 106,9  USD za baryłkę, wobec  112,2 USD za baryłkę  na koniec  poprzedniego tygodnia (spadek o 4,7 %).  Za tonę miedzi na koniec tygodnia płacono 7795  USD, wobec 8080 USD  na koniec  poprzedniego tygodnia ( spadek o 3,5  %).   Złoto po spadkach na początku tygodnia, zanotowało silne odbicie w dwóch ostatnich dniach tygodnia. Ostatecznie w ostatni piątek   kosztowało  1590 USD za uncję, wobec 1583 USD za uncję na koniec  poprzedniego tygodnia   (wzrost o 0,4 %). Jednak już samo silne zróżnicowanie prognoz analityków dotyczących cen złota na koniec roku wskazuje jak niepewna jest sytuacja na tym rynku.


Powyższa analiza, jak i wszystkie zawarte w serwisie AlmanachInwestora.pl, jest tylko i wyłącznie subiektywną opinią autora i nie jest rekomendacją w rozumieniu przepisów Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 r. w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, lub ich emitentów (Dz.U. z 2005 r. Nr 206, poz. 1715).

W związku z tym autor tej analizy nie ponosi żadnej odpowiedzialności za decyzje podejmowane na jej podstawie.

Zobacz także:

Powiązane wpisy:

  1. Tydzień na rynkach: Przygotowania na Grexit Chociaż kluczowi europejscy politycy deklarują, że chcą zatrzymać Grecję w strefie euro, to nie chcą,...
  2. Tydzień na rynkach: (Nie)przewidywalni Grecy Greccy piłkarze, po niespodziewanym zwycięstwie nad Rosją, pozostają w Euro 2012. Nadal nie wiadomo natomiast...
  3. Tydzień na rynkach: Niespełnione nadzieje Pomimo deklaracji szefa Europejskiego Banku Centralnego z poprzedniego tygodnia, na posiedzeniu Rady Dyrektorów nie zostały...
  4. Tydzień na rynkach: Strefa euro w recesji, EBC obniża stopy Gospodarka strefy euro już od kilku lat stanowi najsłabsze ogniwo gospodarki światowej. Powodem jest nie...
  5. Tydzień na rynkach: Grecja nie kapituluje (na razie)! Bankructwo Grecji spowodowane brakiem możliwości regulowania swoich zobowiązań było przesadzone wiele miesięcy temu.. Otwartą kwestią...
Ten wpis został opublikowany w kategorii Start. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *