Tydzień na rynkach: Chiny – miękkie czy twarde lądowanie?

Po niedawnych informacjach rządu chińskiego o obniżeniu prognoz wzrostu gospodarczego do 7,5 % w najbliższych pięciu latach, wzrosły obawy o kierunek rozwoju sytuacji w tym kraju. Co prawda wzrost gospodarczy na takim poziomie jest nieosiągalny dla większości krajów, ale dla Chin oznacza to poziom najniższy od 2004 r. Obawy o rozwój sytuacji w Chinach ma swoje głębokie uzasadnienie w tym, że ta gospodarka jest już na tyle duża, iż wszelkie zmiany w niej zachodzące mają niemały wpływ na to, co dzieje się w światowej gospodarce i na światowych rynkach finansowych, szczególnie surowcowych.  Chiny to obecnie druga co do wielkości, po USA, gospodarka świata, z PKB na poziomie 7 bln USD oraz największy potencjalnie  rynek z  ponad 1,3 mld konsumentów. Chiny są obecnie nie tylko największym na świecie eksporterem, ale  i drugim co do wielkości importerem.  Kraj ten to przede wszystkim  gigantyczna baza produkcyjna, ale także  ogromny rynek zbytu. Według wstępnych szacunków PKB w 2011 roku wzrósł o 9,2%. Przemysł generuje 47% PKB, usługi 43%, a reszta przypada na  rolnictwo. Produkcja przemysłowa wzrosła w ubiegłym roku o 12,8% a sprzedaż detaliczna o 17,1%. Dynamiczny rozwój gospodarczy zapewnia od lat pracę ludności migrującej ze wsi do miast. W ubiegłym w poszukiwaniu pracy do miast przeniosło się ponad 12 mln osób. Wchłonięcie takiej masy siły roboczej  przez rynek wymaga utrzymania wysokiego tempa wzrostu gospodarczego. Dzięki wysokiej konkurencyjności cenowej oraz coraz lepszej jakości towarów Chiny od lat odnotowują dużą nadwyżkę eksportu w handlu zagranicznym. W 2011 roku wartość eksportu wyniosła prawie 2 bln USD, co oznacza wzrost o 20% wobec 2010 roku. Import stanowił natomiast ponad 1,7 bln USD i był wyższy o 25%. Najważniejszym odbiorcą chińskich towarów jest Unia Europejska a następne są Stany Zjednoczone.  Wysoka nadwyżka w handlu zagranicznym pozwoliła na zgromadzenie gigantycznych rezerw walutowych, które w 2011 roku sięgnęły 3,2 bln USD, to jest  o prawie 12 % więcej niż rok wcześniej. Rosnąca konsumpcja, duże inwestycje oraz wysoka nadwyżka obrotów towarowych z zagranicą, to podstawa, na której opiera się chińska gospodarka. Dzisiejszy obraz Chin to przede wszystkim efekt wprowadzanych od lat reform gospodarczych.

Pierwsze dwie dekady chińskiej transformacji przyniosły wysoki wzrost gospodarczy, dzięki któremu udało się kilkuset milionom ludzi wyjść z ubóstwa. Jego źródło związane były z częściową decentralizacją i urynkowieniem gospodarki, inwestycjami zagranicznymi, migracją do miast, rozwojem eksportu oraz otwarciem się na nowe technologie. Mocna pozycja  partii komunistycznej, która  kontroluje sektor finansowy oraz wiele kluczowych gałęzi przemysłu, nie przeszkadzała aż tak bardzo w gospodarczej prospericie. Możliwości prostego rozwoju gospodarczego powoli jednak się kończyły. Wtedy do akcji wkroczył rząd. Zamiast jednak rozpocząć prawdziwą prywatyzację i oddać rynkowi kontrolę nad kredytem, rozszerzył skalę działalności inwestycyjnej. Nowe projekty infrastrukturalne oraz boom na rynku nieruchomości finansowane były w znacznej mierze za pomocą długu zaciąganego przez przedsiębiorstwa państwowe i rządy lokalne, a w mniejszym stopniu przez rząd centralny. Taka polityka gospodarcza umożliwiła, za cenę wyższego zadłużenia, utrzymanie wzrostu PKB na poziomie ok. 10% rocznie. Jednak lista zagrożeń związanych z chińską gospodarką jest obszerna i ma długą historię Chiny bardzo mocno odczuły skutki światowego kryzysu finansowego z lat 2007-2008. Dzięki potężnemu zastrzykowi finansowemu  tamtejsza gospodarka szybko powróciła na ścieżkę dynamicznego wzrostu. Ale  równie szybko polityczne władze doszły do wniosku, że dynamika wzrostu jest zbyt duża i stwarza niebezpieczeństwo przegrzania gospodarki i wzrostu inflacji. Chiny jako jedne z pierwszych państw zaczęły po kryzysie zaostrzać politykę pieniężną. Głównym powodem były  gigantyczny wzrost wartości udzielanych kredytów oraz rosnąca inflacja. W momencie dokonania pierwszej podwyżki stóp procentowych inflacja wynosiła 3,6 proc. Rok później sięgała już 6,5 proc. Nie minęło jednak wiele czasu, gdy zaczęły pojawiać się obawy, czy chłodzenie gospodarki nie doprowadzi do twardego lądowania.  Dochodziły do tego coraz bardziej niepokojące sygnały wskazujące na możliwość pęknięcia bańki na tamtejszym rynku nieruchomości, gdzie pojawiła się  tendencje do  spadku cen a podaż mieszkań zaczęła wyraźnie przeważać nad popytem. Wskaźniki aktywności gospodarczej przemysłu sygnalizują spowolnienie już od kilku miesięcy z rzędu. Wyraźnie obniżyła się w ostatnich miesiącach dynamika produkcji przemysłowej, sprzedaży detalicznej i innych parametrów gospodarczych. W lutym miało też miejsce załamanie w handlu zagranicznym. Zamiast tradycyjnej nadwyżki, pojawił się deficyt, sięgający 31,5 mld USD, największy od dwudziestu lat. Wszystkie te zjawiska  i towarzyszące im obawy doskonale ilustruje zachowanie indeksów giełdy w Szanghaju. Od sierpnia 2009 roku znajdują się one w  tendencji spadkowej. W jej wyniku Shanghai Composite stracił jedną trzecią wartości.  Societe Generale w swoim ostatnim raporcie prognozuje, że w bieżącym roku wyniki firm wchodzących w skład indeksów giełdowych w Szanghaju i Hongkongu nie poprawią się w porównaniu do wyników  roku poprzedniego, co nie jest dobrym prognostykiem dla rynku akcji.

 Jednak zdaniem większości analityków znaczącego spowolnienia wzrostu w Chinach nie należy spodziewać się jeszcze w tym roku, co potwierdza także przyjęta na ten rok prognoza na poziomie 7,5 %. Uważa się, że jeżeli pojawią się jego oznaki, władze centralne  podejmą działania  do zwiększenia podaży kredytu, by objawy  kryzysu przynajmniej odsunąć w czasie. Ze względu na mająca nastąpić jesienią tego roku zmianę przywództwa politycznego  władza będzie odwlekać konieczną z długoterminowej perspektywy decyzję o ograniczeniu dostępu  przedsiębiorstw państwowych od finansowania, ich stopniowej prywatyzacji oraz podniesieniu stóp procentowych. Problem tkwi także w tym, że zarówno decydenci, jak i ekonomiści nie są zgodni, jaki poziom PKB Chin byłby katastrofalny w skutkach. Jedni twierdzą, że jest to już poziom poniżej  7 %, inni natomiast uważają, że groźny będzie dopiero spadek poniżej poziomu 5 %. Tak czy inaczej wygląda na to, że obecnie Chiny nie będą silnym wsparciem dla światowej gospodarki, jak podczas poprzedniego kryzysu. Same przechodzą trudny okres w gospodarce, który jak wskazuje większość ekspertów, ma jednak dużą szansę skończyć się miękkim lądowaniem.

Gospodarka

Lepszy od oczekiwań okazał się indeks poziomu optymizmu wśród konsumentów amerykańskich, opracowywany przez Uniwersytet Michigan, który  wyniósł w marcu 76,2 pkt., wobec 75,3 pkt. zanotowanych w lutym oraz oczekiwań analityków na poziomie 74,5 pkt .To najwyższy poziom wskaźnika od roku.. Słabszy od oczekiwań okazał się tym razem marcowy odczyt indeksu Chicago PMI, który wyniósł 62,2 pkt, zamiast oczekiwanych 63 pkt. Natomiast  liczba osób ubiegających się po raz pierwszy o zasiłek dla bezrobotnych w ubiegłym tygodniu spadła w USA o 5 tys. wobec poprzedniego tygodnia i wyniosła 359 tys. – poinformował  Departament Pracy USA. Ekonomiści z Wall Street spodziewali się, że liczba nowych bezrobotnych wyniesie 350 tys. wobec 364 tys. tydzień wcześniej po korekcie. Jednak  Ben Bernanke, prezes Rezerwy Federalnej (Fed) – banku centralnego USA – oświadczył,  że gospodarka USA nie jest na tyle silna aby bezrobocie szybko spadało. Wskaźnik bezrobocia spadł z 9 proc. we wrześniu ub. r. do 8,3 proc. obecnie. Dalszy spadek do uważanego za normalny poziomu 5-6 proc. wymaga szybszego tempa wzrostu produkcji i popytu ze strony konsumentów oraz firm, a proces ten nadal będzie  wspierać kontynuacja dostosowawczej polityki pieniężnej.

W Europie, po rozczarowujących danych z poprzedniego tygodnia dotyczących wstępnych  odczytów europejskich indeksów PMI dla sektora przemysłowego i sektora usług, nadal brakuje optymizmu. Co prawda, ministrowie finansów strefy euro zdecydowali, że stały Europejski Mechanizm Stabilizacyjny (ESM) będzie działał równolegle z tymczasowym Europejskim Funduszem Stabilności Finansowej (EFSF), to jednak faktyczne możliwości obu funduszy udzielenia pomocy finansowej nie będą większe niż 500 mld euro. Są obawy, że jeżeli pojawi się potrzeba udzielenia wsparcia jednemu z krajów strefy euro, to ustanowiona „zapora przeciwogniowa” może okazać się dalece niewystarczająca. Powodów do zadowolenia nie daje utrzymująca się na wysokim poziomie inflacja, mimo słabnącej gospodarki strefy euro. W marcu ceny konsumpcyjne w strefie euro wzrosły o 2,6 % r/r, wobec oczekiwań ekonomistów na poziomie 2,5 % oraz celu inflacyjnego Europejskiego Banku Centralnego nieco poniżej 2 %. Nastroje poprawił nieco odczyt  niemieckiego indeksu Ifo uznawanego za wiarygodny wskaźnik kondycji niemieckiej gospodarki. Konsensus rynkowy zakładał, że w marcu wskaźnik ten nie zmienił się m/m. Indeks pozytywnie zaskoczył i wzrósł do 109,8 pkt, wobec prognozowanych 109,6 pkt. Jednak dane o sprzedaży detalicznej w Niemczech były z kolei  gorsze od oczekiwanych. W lutym sprzedaż spadła o 1,1 %, po spadku o 1,2 % w styczniu i oczekiwaniach ekonomistów, którzy liczyli na wzrost o sprzedaży o 1,1 %.

W Polsce, po rozczarowaniu dynamiką produkcji przemysłowej z poprzedniego tygodnia,  GUS poinformował o dobrych wynikach sprzedaży  detalicznej, która w lutym wzrosła o 13,7 % w porównaniu z analogicznym okresem 2011 roku, a miesiąc do miesiąca wzrosła o 1,2 %. Sprzedaż detaliczna realnie wzrosła w lutym o 8,9 % rok do roku. Ekonomiści ankietowani przez PAP szacowali, że sprzedaż detaliczna była niższa i w lutym r/r wzrosła średnio o 10,9 %., a m/m spadła o 0,9 %. GUS poinformował także, że nowe zamówienia w przemyśle w Polsce wzrosły w lutym w ujęciu r/r o 27,5 %., po wzroście o 17,9 %. w styczniu. W ujęciu miesięcznym zamówienia wzrosły o 10,3 %, w porównaniu ze wzrostem o 8,5 %. w poprzednim miesiącu. Wskaźnik nowych zamówień w przemyśle pokazuje rozwój popytu na wyroby i usługi. Służy on do oceny przyszłej produkcji. Stopa bezrobocia w lutym wyniosła 13,5 %. wobec 13,2 %. w styczniu – podał  GUS. Liczba bezrobotnych zarejestrowanych w urzędach pracy w końcu lutego wyniosła 2.168,2 tys. osób. Obecnie bezrobocie jest najwyższe od wiosny 2007 r.

Akcje, waluty, surowce

Ostatni tydzień na giełdach nie przyniósł istotnych rozstrzygnięć. Co prawda S&P500 już w poniedziałek ustanowił nowy tegoroczny szczyt na poziomie 1417 pkt, ale kolejne dni przyniosły odreagowanie.   Ostatecznie indeks S&P 500 ostatni   tydzień zakończył  na poziomie 1408 pkt, wobec 1397 pkt na  koniec poprzedniego tygodnia (wzrost  o 0,8 %).  Niemiecki DAX osiągnął 6947 pkt., wobec 6996 pkt. na koniec poprzedniego tygodnia (spadek o 0,7 %).   WIG20  ostatni tydzień zakończył na poziomie 2286 pkt., wobec 2284 pkt. na koniec poprzedniego tygodnia (wzrost o 0,1  %).

W ubiegłym tygodniu widać było wyraźną zbieżność pomiędzy zachowaniem eurodolara i rynku akcji w USA. Zamknięcie EUR/USD na koniec tygodnia  wypadło na poziomie 1,33, wobec  zbliżonego poziomu na koniec poprzedniego tygodnia  Nie zanotowano także większych zmian na rynku złotego wobec euro i wobec dolara. W ostatni piątek  kurs EUR/PLN wyniósł 4,15 wobec 4,15 na koniec poprzedniego tygodnia  Natomiast kurs USD/PLN wyniósł na zamknięciu w ostatni piątek 3,11 wobec 3,13 jak  na koniec poprzedniego tygodnia.(spadek o 0,6 %)

Notowania ropy naftowej na giełdzie w Londynie w mijającym tygodniu nieco spadły. W  ostatni piątek  w Londynie  ropa Brent kosztowała 123,0 USD za baryłkę, wobec  125,1 USD za baryłkę  na koniec  poprzedniego tygodnia (spadek  o 1,7 %). Za tonę miedzi na koniec tygodnia płacono 8480 USD, wobec 8400 USD  na koniec  poprzedniego tygodnia (wzrost o 1,0  %).  W ostatni piątek złoto  kosztowało  1662 USD za uncję, wobec 1664 USD za uncję na koniec  poprzedniego tygodnia  (spadek  o 0,1 %).


Powyższa analiza, jak i wszystkie zawarte w serwisie AlmanachInwestora.pl, jest tylko i wyłącznie subiektywną opinią autora i nie jest rekomendacją w rozumieniu przepisów Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 r. w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, lub ich emitentów (Dz.U. z 2005 r. Nr 206, poz. 1715).

W związku z tym autor tej analizy nie ponosi żadnej odpowiedzialności za decyzje podejmowane na jej podstawie.

Zobacz także:

Powiązane wpisy:

  1. Tydzień na rynkach: Strefa euro ożywia się, ale Chiny zwalniają. Coraz więcej sygnałów wskazuje, że gospodarka krajów strefy euro najgorsze ma już za sobą. Według...
  2. Tydzień na rynkach: Łupki czy atom? W drugim expose premiera rządu Donalda Tuska, w którym sporo miejsca poświęcono inwestycjom w poszukiwanie...
  3. Tydzień na rynkach: Czy Portugalia pójdzie w ślady Grecji? Nadal brak jest oficjalnych informacji o zakończeniu negocjacji rządu Grecji z prywatnymi inwestorami w sprawie...
  4. Tydzień na rynkach: Czy Rzym upadnie po raz drugi? Profesor Krzysztof Rybiński, który wyspecjalizował się w kreśleniu pesymistycznych scenariuszy gospodarczych, w Dzienniku Gazecie Prawnej...
  5. Tydzień na rynkach: Niespełnione nadzieje Pomimo deklaracji szefa Europejskiego Banku Centralnego z poprzedniego tygodnia, na posiedzeniu Rady Dyrektorów nie zostały...
Ten wpis został opublikowany w kategorii Start. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *