Spowolnienie w gospodarce światowej czy recesja?

Nowe kryzysy gospodarcze mają często swoje źródło w sposobie rozwiązywania starych. Nie inaczej jest i tym razem. Już od końca 2009 r. widoczne były symptomy kolejnej fali kryzysu, u którego podstaw tym razem były kłopoty nie banków, ale całych państw.


Początkowo chodziło o Islandię, Grecję, Irlandię, później Portugalię i wreszcie Hiszpanie i Włochy, a nawet USA. Sposób zażegnania poprzedniego kryzysu poprzez łagodzenie polityki finansowej wywindowały ceny surowców, w tym ropy, pomimo umiarkowanego tempa wzrostu gospodarczego. Polityka taka sprzyjała także szybkiemu wzrostowi indeksów giełdowych. Jednak już wczesną wiosna 2011 r. pojawiły się wyraźne sygnały słabnącego tempa wzrostu gospodarczego. Najpierw zaczęły maleć wskaźniki aktywności przemysłu i usług, nieco później wskaźniki dynamiki produkcji przemysłowej i PKB. Opublikowane ostatnio wyniki gospodarcze potwierdzają spowolnienie w kluczowych gospodarkach świata.

W II kwartale gospodarka strefy euro prawie zatrzymała się w miejscu. PKB wzrósł w porównaniu do poprzedniego kwartału jedynie o 0,2 proc. Spowolnienie zanotowały wszystkie największe gospodarki Europy, w tym także Niemcy, ekonomiczna siła napędowa kontynentu. Kwartalne tempo wzrostu w tym kraju wyniosło zaledwie 0,1 proc, a roczna dynamika spadła z 4,8 do 2,6 proc.

Zwolniła także gospodarka USA. Obecne prognozy dla USA na drugie półrocze są obniżane i mówią o 2,3 % wzrostu, zamiast niedawno prognozowanych 3 %, przy rosnącym tempie długu publicznego. Kolejne informacje, które napływają z USA są równie niepokojące. Opublikowany indeks zaufania konsumentów, opracowywany przez Uniwersytet Michigan, spadł z 63,7 do 54,9 pkt. Amerykański indeks koniunktury gospodarczej w rejonie Filadelfii runął do minus 30,7 pkt, podczas gdy eksperci oczekiwali odczytu rzędu 3 pkt. Niektórzy straszą japońskim scenariuszem, w którym amerykańska gospodarka pogrąży się w recesji, zakończonej deflacją. Można się spodziewać, że następną konsekwencją słabych danych gospodarczych będzie cięcie prognoz wyników przedsiębiorstw.

Również chińska gospodarka wykazuje oznaki słabości. Wskaźnik PMI dla Chin publikowany przez HSBC, który od kilku miesięcy obniżał się, spadł poniżej 50, co stanowi umowną granicę wzrostu i recesji. Ma to miejsce przy wysokim poziomie inflacji. Ostatni odczyt inflacji konsumenckiej w Chinach wyniósł 6,5 %. Konsekwencją tej dynamiki cen może być dalsze zacieśnienie polityki monetarnej, co może mieć negatywne przełożenie na tempo wzrostu gospodarczego. Sytuacja gospodarcza Chin jest o tyle ważna, że to właśnie ten kraj podczas ostatniego kryzysu był lokomotywą wzrostów.

Polska gospodarka może boleśnie odczuć spowolnienie wzrostu gospodarczego w strefie euro, a zwłaszcza w Niemczech. Spadek koniunktury u naszego głównego partnera gospodarczego uderzy w eksporterów, a potem w produkcję, inwestycje i konsumpcję. Zdają się to potwierdzać coraz gorsze dane dotyczące tempa wzrostu produkcji. W lipcu zamiast spodziewanych 3,5 % rocznego wzrostu, uzyskaliśmy zaledwie 1,8 % wzrostu.

Bank Morgan Stanley ostrzegł ostatnio, że gospodarka światowa znalazła się niebezpiecznie blisko recesji i obniżył prognozę wzrostu w gospodarce światowej do 3,9 % w tym roku, wobec poprzedniej prognozy na poziomie 4,2 %. W przyszłym roku Morgan Stanley przewiduje wzrost na poziomie 3,8 %, wobec wcześniej zakładanych 4,5 %. Jako powód obniżenia prognozy Morgan Stanley podaje nieodpowiednie działania zaradcze rządów europejskich i amerykańskiego wobec kryzysu zadłużenia. Zdaniem banku w Europie i Stanach Zjednoczonych doszło do sprzężenia zwrotnego pomiędzy słabym wzrostem oraz grząskim rynkiem finansowym. Śladem banku Morgan Stanley dzień później poszły Citigroup i JPMorgan Chase, które także obniżyły swoje prognozy dla wzrostu światowej gospodarki.

W dalszym ciągu aktualne pozostaje pytanie o przyszłe zachowanie rynku surowców. Nie od dziś wiadomo o opóźnieniu zmian cen towarów względem rynku akcji, jak również o znacznym wpływie cen surowców na procesy gospodarcze. Chodzi o inflacyjne oddziaływanie i związane z tym działania podejmowane przez banki centralne. Można się spodziewać, że w najbliższych tygodniach to z rynku surowców będą płynąć istotne sygnały odnośnie do koniunktury w gospodarce światowej. Presja na ceny towarów będzie oznaczać, że strach przed dłuższym okresem spowolnienia gospodarczego nasila się.

Z drugiej strony chłodna analiza, jeśli chodzi o zagrożenie recesją, wskazuje że brak jest obecnie typowych symptomów przegrzania koniunktury, jakie obserwowano m.in. w przededniu poprzedniego kryzysu. W 2007 r. mieliśmy do czynienia z nadmierną działalnością sektora finansowego, nieruchomości i budownictwa. Obecnie natomiast mamy do czynienia z ryzykiem braku płynności, wskutek nadmiernego zadłużenia państw. Stąd utrzymująca się koncentracja rynków finansowych na kwestiach dotyczących płynności np. QE w USA czy zagrożenie udzielania kredytów przez banki europejskie na skutek ewentualnych strat na obligacjach rządowych. Przed rządami stoi wybór: czy zacieśniać politykę fiskalną poprzez ograniczanie wydatków i/lub zwiększanie podatków, czy też zgodzić się na płacenie premii za ryzyko, starając się wspierać wzrost gospodarczy zwiększaniem wydatków, a konsekwencji zadłużenia.

Czymś innym i nie budzącym żadnych wątpliwości są reformy zwiększające konkurencyjność zagrożonych państw, ale ujawnienie się oczekiwanych efektów wymaga olbrzymiej determinacji rządzących, ale także czasu. Wygląda na to, że ostatnią nadzieją stają się banki centralne, ponieważ interwencje rządów ze względów budżetowych są obecnie coraz mniej realne. O powadze sytuacji świadczy wypowiedź Jean Claude Trichet, który stwierdził, że brak interwencji strąciłby Europę w najgłębszy od 100 lat kryzys.

Giełdy do końca lipca trzymały się „nieźle”, sygnalizując nawet możliwość ataków na nowe szczyty. Do nagłej przeceny doszło dopiero w pierwszych dniach sierpnia, co doprowadziło do spadku wartości indeksów o kilkanaście procent w ciągu zaledwie kilku dni.

Przełomowe nie okazało się spotkanie Angeli Merkel, kanclerz Niemiec i Nicolasa Sarkozy, prezydenta Francji. Przedstawione ustalenia proponowanych działań tylko na chwilę uspokoiły rynki. W czwartek, 18 sierpnia, przez główne indeksy europejskie i amerykańskie przetoczyła się kolejna fala wyprzedaży. Co prawda, nie wszyscy uciekają z rynku. „Insajderzy” amerykańskich firm wydają się wierzyć w przyszłość Ameryki. W sierpniu przedstawiciele co dziesiątej spółki z indeksu S&P 500 kupowali akcje. Podobnie postąpił inwestor Warren Buffett, zwany wyrocznią z Omaha. Jeśli to tylko krach to jeszcze w tym roku spadki powinny się zakończyć, ale jeśli mamy do czynienia z bessą, to rynkowego dołka można oczekiwać najwcześniej w przyszłym roku, chyba że ziści się czarny japoński scenariusz, wieloletniej bessy.

Historia wskazuje, że w Polsce po spadkach powyżej 20 % w następnym roku dynamika wzrostu gospodarczego była niższa średnio o połowę. Czy rynki już w całości zdyskontowały przewidywane spowolnienie, czy czekają nas dalsze spadki? Niektórzy uważają, że poszukując odpowiedzi na pytanie, czy przez ostatnie tygodnie mamy do czynienia z początkiem wielomiesięcznej bessy czy tez z trwającym jedynie kilka tygodni krachem na rynkach ryzykownych aktywów, warto zwrócić przede wszystkim uwagę na zachowanie w najbliższych dniach cen towarów oraz obligacji korporacyjnych emitowanych przez przedsiębiorstwa z najwyższymi ocenami wiarygodności kredytowej.

Do tej pory oba rynki dość zdecydowanie opierały się przecenie. Te dwa rynki są tak samo wrażliwe na wahania koniunktury, jak akcje. Reagują często jednak mniej emocjonalnie. Zatem jeśli i te rynki zaczną wyraźnie słabnąć – CRB spadnie poniżej 310 pkt, przełamując linie 2,5 rocznej tendencji zwyżkowej, a notowania obligacji korporacyjnych na świecie zejdą poniżej sierpniowego dołka – dostaniemy potwierdzenie dla scenariusza wielomiesięcznych zniżek.

Tak czy inaczej bez względu na to czy czeka nas recesja czy tylko spowolnienie światowej gospodarki, czy jest się zwolennikiem analizy technicznej czy analizy fundamentalnej w inwestowaniu, to inwestorzy o słabszych nerwach, powinni na razie trzymać się z daleka od giełdy. Dzisiaj każdy scenariusz rozwoju wydarzeń wydaje się jeszcze możliwy, chociaż za najmniej prawdopodobny uznaje się kontynuowanie przerwanych wzrostów.


Powyższa analiza, jak i wszystkie zawarte w serwisie AlmanachInwestora.pl, jest tylko i wyłącznie subiektywną opinią autora i nie jest rekomendacją w rozumieniu przepisów Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 r. w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, lub ich emitentów (Dz.U. z 2005 r. Nr 206, poz. 1715).

W związku z tym autor tej analizy nie ponosi żadnej odpowiedzialności za decyzje podejmowane na jej podstawie.

Zobacz także:

Powiązane wpisy:

  1. Tydzień na rynkach: Czy Rzym upadnie po raz drugi? Profesor Krzysztof Rybiński, który wyspecjalizował się w kreśleniu pesymistycznych scenariuszy gospodarczych, w Dzienniku Gazecie Prawnej...
  2. Tydzień na rynkach: Czy Portugalia pójdzie w ślady Grecji? Nadal brak jest oficjalnych informacji o zakończeniu negocjacji rządu Grecji z prywatnymi inwestorami w sprawie...
  3. Czy akcje są tanie? Poprawa danych makroekonomicznych, w tym wskaźników wyprzedzających koniunktury, jakie ostatnio są publikowane, sugeruje nadchodzące ożywienie...
  4. S&P500 – czy historia się powtórzy? Amerykański indeks S&P500 jak i wszystkie główne indeksy światowe znajduje się w fazie spadków. Czy...
  5. Czy to koniec korekty na WIG20? W ciągu ostatnich tygodni indeks WIG20 jak i główne indeksy światowe przeszły fazę silnej wyprzedaży....
Ten wpis został opublikowany w kategorii Start. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „Spowolnienie w gospodarce światowej czy recesja?

  1. グッチ ネックレス メンズ pisze:

    Apart from this special autumn and winter tonic menu, the restaurant also has a special crab season offering with its „Mitten Crab Festival.”
    [url=http://www.dpdv.ro/header.php?グッチ-ネックレス-メンズ/]グッチ ネックレス メンズ[/url]

  2. ugg ムートン pisze:

    She’s an open book, said Jon Hamm, her boyfriend of 14 years and a co-star of „Friends With Kids.” „There’s not a lot of subterfuge or deflection in her, probably to her detriment. Sometimes the press can be a nasty beast, no offense. She is the most open-hearted, sweetest most loving person that I know. And I think that’s pretty obvious in her work.”
    [url=http://www.acbcv.org/back.php?ugg-ムートン/]ugg ムートン[/url]

  3. Margaret pisze:

    0Ani słowa o USB OTG? Co, jak, z czym i w ogf3le? Działa, nie działa, może działać po zrootowaniu?Mi brak 3G akruat nie przeszkadza. Zobaczymy czy Google pokaże 32GB 3G i w jakiej cenie. Jeżeli rf3żnica nie będzie wielka to może się zastanowię ale tylko dlatego, że PLAY umożliwia podział internetu na kilka kart SIM.A co do ekranu Nexusa 7 to niestety nie jest on wyblakły czy coś w tym stylu. Po prostu zwykły użytkownik przyzwyczajony jest do konsumenckich tanich ekranf3w z celowo podkręconym nasyceniem i kontrastem, żeby wszystko tak pięknie wyglądało. Jako fotograf pracuję na codzień na graficznym, profesjonalnym i skalibrowanym monitorze NEC i powiem tylko, że obraz na Nexusie jest po prostu naturalny najbardziej naturalny z jakim się spotkałem w urządzeniach mobilnych, konsumenckich.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *