Tydzień na rynkach: Bank Światowy obniża prognozy wzrostu

W opublikowanym raporcie: „Globalne perspektywy ekonomiczne” Bank Światowy obniżył prognozę wzrostu gospodarki światowej w 2012 r. do poziomu 2,5 %, wobec 3,6% zakładanych w połowie minionego roku oraz przewiduje niewielkie odbicie do 3,1 % w 2013 r.


Zgodnie z nową prognozą kraje rozwinięte wzrosną o 1,4 %. Lepiej od tej średniej będzie radzić sobie gospodarka amerykańska, której prognozę wzrostu obniżono do 2,2 %, wobec poprzednio zakładanego wzrostu na poziomie 2,9 %. Znacznie gorzej wygląda sytuacja w strefie euro, której gospodarka ma się skurczyć o -0,3 %, wobec poprzednio zakładanego wzrostu o 1,8 %. Wolniejszy wzrost przewidywany jest także w krajach rozwijających się, dla których nowa prognoza wynosi 5,4 % wzrostu, wobec poprzednio zakładanych 6,2 %. Ponadto według szacunków Banku Światowego globalny wzrost gospodarczy w 2011 r. wyniósł 2,7%, wobec 4,1% rok wcześniej. To wskazuje, że nowa prognoza BŚ nie przewiduje istotnego pogorszenia stanu gospodarki światowej w porównaniu do roku 2011. Jednak zdaniem ekonomistów BŚ szok spowodowany obecnym kryzysem będzie dla światowej gospodarki znacznie silniejszy niż w latach 2008 -2009.

Za największe zagrożenie dla światowej gospodarki uważają pogłębiający się kryzys zadłużeniowy w strefie euro. Ponadto państwa rozwinięte mają obecnie mocno ograniczone możliwości wspierania koniunktury wydatkami budżetowymi. To skutkuje większą wrażliwością niż w 2008 r. krajów rynków wschodzących na ewentualne odnawianie się kryzysu gospodarczego. Co prawda, trudno traktować rewizję prognoz Banku Światowego jako przełom w postrzeganiu gospodarek, a raczej jest to dostosowanie szacunków do rzeczywistości. A rzeczywistość to m.in. dwa różne podejścia do pokonania kryzysu. Podejście europejskie zakłada, że rozwiązaniem problemu zadłużenia są cięcia wydatków i dyscyplina fiskalna. Podejście amerykańskie to dalsze zadłużanie się i drukowanie pieniędzy z obawy przed ograniczaniem popytu wewnętrznego. Zdaniem większości ekonomistów rozwiązanie amerykańskie prowadzi do wzrostu inflacji i to nie tylko w Stanach. Natomiast podejście europejskie skutkuje ograniczeniem popytu i wyhamowaniem wzrostu gospodarczego, ale jego długofalowe pozytywne efekty mogą być trwalsze. Jak na razie górą są Amerykanie, których gospodarka powoli ożywia się, a inflacja spada. Natomiast strefa euro nie zamknęła jeszcze żadnego z ważnych tematów, niezbędnych dla rozwiązania kryzysu, a gospodarka powoli osuwa się w recesję. Na razie przed pogłębieniem trudności chronią ofensywne działania Europejskiego Banku Centralnego, który zwiększając płynność, uspokaja sytuację na międzybankowym rynku europejskim. Działania EBC miały także wpływ na to, że obniżenie w poprzednim tygodniu ratingów dziewięciu krajom strefy euro przez agencję Standard & Poor’s, nie przełożyło się negatywnie na aukcje hiszpańskich i francuskich instrumentów dłużnych. Najpilniejszą z pilnych jest sprawa negocjacji Grecji z wierzycielami prywatnymi, w sprawie redukcji zadłużenia. Po przerwie rozmowy zostały wznowione w ostatnim tygodniu. Z nieoficjalnych doniesień wynika, że strony zmierzają do pozytywnego zakończenia negocjacji, realizując tym samym ustalenia październikowego szczytu Unii Europejskiej. Sektor prywatny zgodził się wtedy ponieść połowę strat, co umożliwiłoby redukcję długu Grecji o 100 miliardów euro z obecnych 350 miliardów euro. Z drugiej strony pojawiają się sygnały nowych trudności. Koszty obsługi portugalskiego długu wzrosły do rekordowych poziomów, co sugeruje, że Portugalia może podążyć drogą Grecji ku niewypłacalności. Rentowność dziesięcioletnich obligacji wynosi aż 14,39 %. Portugalski dług publiczny jest co prawda niższy od greckiego i wynosi 113 %. PKB, ale perspektywy nie są jednak optymistyczne. Przewiduje się, że w 2012 roku portugalska gospodarka skurczy się o ponad 3 proc., a stopa bezrobocia przekroczy 13 proc. W bardzo słabej kondycji znajduje się również tamtejszy sektor bankowy.

Wskaźniki gospodarcze

Dane makro z USA w ubiegłym tygodniu nie odbiegały istotnie od prognoz. Produkcja w grudniu była większa o 0,4 % niż w listopadzie, kiedy to spadła o 0,3 %. Analitycy spodziewali się wzrostu o 0,5 %. Zaskoczyły nieco dane o bezrobociu. Liczba wniosków o zasiłki w ubiegłym tygodniu wyniosła 352 tys. i była niższa aż o 50 tys. od wielkości obserwowanej poprzednio. Sprzedaż domów na rynku wtórnym w USA w grudniu wzrosła do 4,61 mln w ujęciu rocznym, wobec 4,39 mln w listopadzie. Co prawda analitycy spodziewali się wzrostu sprzedaży domów na rynku wtórnym do 4,65 mln. Czwartek przyniósł także odczyt poziomu inflacji konsumenckiej. Zgodnie z prognozami inflacja CPI w grudniu osiągnęła poziom 3 proc. Po osiągnięciu wartości 3,9 proc. we wrześniu, dynamika wzrostu cen konsumpcyjnych w USA spada, co potwierdza wygasającą presję inflacyjną. Opublikowane w ostatnich tygodniach dane dotyczące amerykańskiej gospodarki potwierdzają jej stabilizację i dają nadzieję, że najważniejszy rynek świata przez najbliższe miesiące nie powinien wpaść w recesję.

Wyraźną poprawę widać w styczniowych ocenach analityków i inwestorów instytucjonalnych koniunktury w niemieckiej gospodarce, którzy wskazują, jak w najbliższych sześciu miesiącach będzie kształtować się sytuacja gospodarcza w kraju. Obrazujący je indeks ZEW podniósł się z minus 53,8 pkt do minus 21,6 pkt. Prognozy mówiły o niewielkim wzroście, do minus 50 pkt. Tak duża skala poprawy potwierdza dobry stan niemieckiej gospodarki.

W Polsce w dalszym ciągu zaskakuje roczna dynamika produkcji przemysłowej, która w grudniu wyniosła 7,6 %, a po „odsezonowaniu” 9,5 %, czyli najlepiej od 10 miesięcy. To wprawdzie lepiej, niż szacowane 6,85 proc. r/r, ale gorzej, niż w listopadzie – 8,7 proc. r/r. Obecnie mamy zatem wyraźną rozbieżność pomiędzy zmianami wielkości produkcji a chociażby konsekwentnie obniżającym się wskaźnikiem PMI dla Polski, który w grudniu spadł do 48,8 pkt. Najbliższe miesiące powinny dać wyjaśnienie tej nietypowej relacji.
Zaskakująco optymistycznie wyglądają odczyty makroekonomiczne z Chin. Dane o dynamice PKB w czwartym kwartale 2011 roku, grudniowej sprzedaży detalicznej oraz produkcji przemysłowej, pozytywnie zaskoczyły.. Zgodnie z oczekiwaniami tempo wzrostu PKB za czwarty kwartał spowolniło, ale mniej niż obawiał się rynek. Wzrost wyniósł 8,9% wobec oczekiwań na poziomie 8,7% i wobec 9,1% uzyskanych w trzecim kwartale. Do tego lepsze były grudniowe dane o produkcji przemysłowej, która wzrosła o 12,8% r/r, wobec oczekiwanych 12,2% i wzroście miesiąc wcześniej o 12,4 % r/r. Poprawiła się także sprzedaż detaliczna, która wzrosła o 18,1% r/r, wobec oczekiwanych 17,2%. Wstępny odczyt przemysłowego PMI w styczniu wyniósł 48,8 pkt. wobec 48,7 pkt. miesiąc wcześniej. Z jednej strony chińska gospodarka nie zwalnia, czego obawiali się niektórzy ekonomiści, ale z dynamicznymi wzrostami również nie mamy do czynienia.

Akcje, surowce, waluty

Poprzedni tydzień stał pod znakiem poprawy nastrojów na rynkach finansowych. Wzrastały zarówno giełdowe indeksy i drożały surowce przemysłowe. Na rynku walutowym miała miejsce deprecjacja dolara amerykańskiego względem większości walut, zarówno państw rozwiniętych, jak i wschodzących. Ostatnie dni udowodniły, że mimo globalnych niepokojów, cięć ratingów państw strefy euro oraz utrzymujących się czynników ryzyka, giełdy rosną, zmierzając w kierunku ubiegłorocznych maksimów. Rynek akcji w USA kontynuował wzrosty z poprzedniego tygodnia. Ostatecznie S&P500 zakończył trzeci tydzień roku na poziomie 1315 pkt, wobec 1289 pkt na koniec poprzedniego tygodnia (wzrost o 2,0 %). Jeżeli uda się przedłużyć dobrą rynkową passę, to już wkrótce główne indeksy za oceanem mogą znajdować się powyżej ubiegłorocznych maksimów. Kupujący muszą jednak liczyć na pozytywne zaskoczenia ze strony publikowanych wyników spółek. W Europie, w dalszym ciągu jesteśmy świadkami kontynuacji dobrego początku roku na rynkach. Praktycznie wszystkie zachodnioeuropejskie indeksy w ujęciu tygodniowym zgodnie wzrosły o kilka procent. Niemiecki DAX osiągnął 6404 pkt., wobec 6143 pkt. na koniec poprzedniego tygodnia (wzrost o 4,2 %). Dobry tydzień miał także miejsce na warszawskim parkiecie. WIG20 rósł przez kolejne pięć dni z rzędu i zakończył ostatni tydzień na poziomie 2261 pkt., wobec 2166 pkt. na koniec poprzedniego tygodnia (wzrost o 4,4 %). Ważne jest także to, że wzrosty dotyczyły nie tylko dużych spółek, ale również szerokiego rynku, łącznie ze spółkami indeksu WIG80.
W ubiegłym tygodniu nastąpiło wyraźne odreagowanie na rynku eurodolara. Ostatecznie zamknięcie EUR/USD na koniec tygodnia wypadło na poziomie 1,29, wobec 1,27 na koniec poprzedniego tygodnia (wzrost o 1,6 %) W ostatnim tygodniu nastąpiło dalsze, wyraźne umocnienie złotego zarówno wobec euro, jak i dolara amerykańskiego. W ostatni piątek kurs EUR/PLN wyniósł 4,31, wobec 4,41 na koniec poprzedniego tygodnia (spadek o 2,3 %). Natomiast kurs USD/PLN wyniósł na zamknięciu w ostatni piątek 3,33, wobec 3,48 na koniec poprzedniego tygodnia (spadek o 4,3 %).
Tydzień na rynkach surowcowych odbywał się pod dyktando rynku walutowego, gdzie tracący do euro dolar wywierał presję na wzrosty cen surowców. Presji tej uległa głównie miedź, lecz nie tylko w skutek słabnącego dolara, ale również dobrych danych makroekonomicznych z Chin. W ostatni piątek w Londynie ropa Brent kosztowała 109,6 USD za baryłkę, wobec 110,2 USD za baryłkę na koniec poprzedniego tygodnia (spadek o 0,5 %). Za miedź płacono 8235 USD za tonę, wobec 7965 USD za tonę na koniec poprzedniego tygodnia (wzrost o 3,4 %). Złoto drożeje już trzeci tydzień z rzędu i kosztowało w ostatni piątek 1653 USD za uncję, wobec 1635 USD za uncję na koniec poprzedniego tygodnia (wzrost o 1,1 %). Obok słabnącego dolara, wzrostowi cen złota sprzyjał popyt z Chin, który zwykle wzrasta w miarę zbliżającego się nowego roku (23 stycznia Chiny będą świętować nadejście Księżycowego Nowego Roku).

Nie milkną echa dotyczące wyników inwestowania w trudnym dla inwestorów 2011 r. Te trudności potwierdzają to wyniki osiągnięte przez najbardziej znanych przedstawicieli branży. Roman Przasnyski z Open Finance podaje, że notowania Berkshire Hathaway, spółki zarządzanej przez Warrena Buffetta, guru inwestowania w wartość, w ostatnim roku spadły o 4,8 proc. To gorszy wynik niż uzyskały amerykańskie indeksy. To także piąta roczna strata Berkshire w ciągu ostatnich 20 lat. W tym samym czasie jedynie dwukrotnie zdarzyło się, że akcje Berkshire kończyły rok wynikiem gorszym niż indeks S&P500. Prawdziwą klęską zakończyły ubiegły rok fundusze zarządzane przez Johna Paulsona., zarządzającego funduszami hedgingowymi, który zasłynął z olbrzymich zysków osiągniętych w czasie kryzysu z lat 2007-2009. Jego fundusz Advantage Plus stracił w ostatnim roku 52 proc. To zestawienie dwóch funduszy bardzo różniących się co do charakteru i stylu zarządzania wskazuje, że ani strategie oparte na kryteriach starannego doboru spółek o najlepszych fundamentach i długim horyzoncie inwestycyjnym, ani agresywne techniki charakterystyczne dla funduszy hedgingowych, nie zawsze gwarantują odniesienie sukcesu. Te przykłady pokazują, jak rynek potrafi bez litości weryfikować kompetencje największych inwestycyjnych autorytetów. Ale to także zachęta dla tych odważnych, którzy konsekwentnie doskonalą swoje umiejętności i samodzielnie dążą do pomnażania swojego kapitału.


Powyższa analiza, jak i wszystkie zawarte w serwisie AlmanachInwestora.pl, jest tylko i wyłącznie subiektywną opinią autora i nie jest rekomendacją w rozumieniu przepisów Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 r. w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, lub ich emitentów (Dz.U. z 2005 r. Nr 206, poz. 1715).

W związku z tym autor tej analizy nie ponosi żadnej odpowiedzialności za decyzje podejmowane na jej podstawie.

Zobacz także:

Powiązane wpisy:

  1. Tydzień na rynkach: Prognozy coraz niższe Międzynarodowy Fundusz Walutowy (MFW) w swoim ostatnim raporcie Word Economic Outlook, z września 2012 r.,...
  2. Tydzień na rynkach: Strefa euro w recesji, EBC obniża stopy Gospodarka strefy euro już od kilku lat stanowi najsłabsze ogniwo gospodarki światowej. Powodem jest nie...
  3. Tydzień na rynkach: Pakt na rzecz wzrostu Po wzmocnieniu dyscypliny finansowej głównym problemem Unii Europejskiej jest teraz groźba recesji i rekordowe, jak...
  4. Tydzień na rynkach: Maleje potencjał wzrostu polskiej gospodarki Jeszcze do niedawna potencjał wzrostu polskiej gospodarki na poziomie 5-6 % PKB uważano za rzecz...
  5. Tydzień na rynkach: Bank Japonii idzie w ślady FED i ECB Japoński bank centralny zdecydował się powiększyć swój program ilościowego luzowania polityki pieniężnej (QE), poprzez rozszerzenie...
Ten wpis został opublikowany w kategorii Start. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *