Tydzień na rynkach: Poszukiwanie bezpiecznych przystani

W ostatnim tygodniu niemiecki rząd sprzedał dwuletnie obligacje skarbowe o zerowym oprocentowaniu za 4,5 mld euro. Ta pierwsza w historii emisja zerokuponowych dwulatek wpisuje się w spowodowane kryzysem zjawisko ochrony kapitału. W trudnych i niepewnych czasach, czy to napięć politycznych, czy zawirowań na rynkach finansowych, czy zapaści w gospodarce, zysk z zainwestowanych pieniędzy schodzi na drugi plan. Dotyczy to zarówno drobnych inwestorów, szukających ochrony dla swoich oszczędności, ale przede wszystkim potentatów finansowych, funduszy inwestycyjnych czy emerytalnych, dysponujących olbrzymimi kwotami, dla których właściwe zarządzanie pieniędzmi, zwłaszcza w czasach kryzysu, jest warunkiem przetrwania na rynku.

Od początku globalnego kryzysu finansowego poszukujący bezpiecznej przystani kapitał eksploatuje te same instrumenty. Ich wachlarz się kurczy, a poszukiwanie nowych nie jest łatwe. Od wielu lat wybierano w takich warunkach złoto, trzy waluty: dolara, jena i franka oraz papiery skarbowe państw uznawanych za najbardziej wiarygodnych dłużników. Rynek złotego kruszcu, uznawany do niedawna za jedną z ważniejszych bezpiecznych przystani, staje się coraz mniej przewidywalny, między innymi z powodu nieprzerwanego, kilkunastoletniego wzrostu cen oraz rosnącej obecności na nim kapitału spekulacyjnego. Obecnie inwestorzy mniej chętnie inwestują w złote sztabki i monety, co potwierdza kilkunastoprocentowy spadek globalnego popytu na złoto inwestycyjne w I kwartale bieżącego roku. Spośród trzech walut jen i frank niechętnie pełnią narzuconą im rolę, gdyż ich umacnianie, negatywnie wpływa na oparte na eksporcie gospodarki Japonii czy Szwajcarii. Z kolei zainteresowanie bezpiecznymi obligacjami spowodowało, że do rekordowo niskich poziomów spadły rentowności 10 – letnich papierów dłużnych krajów uważanych za bezpieczne tj. Niemiec, Holandii, Finlandii, czy Wielkiej Brytanii. W tych warunkach inwestorzy coraz chętniej wybierają dolara amerykańskiego i amerykańskie papiery skarbowe. Fenomen tego zjawiska polega na tym, że to właśnie Stany Zjednoczone zapoczątkowały obecny kryzys finansowy o rzadko spotykanej skali. Zaufania do amerykańskich aktywów nie podważył ani fakt, że kraj ten należy do najbardziej zadłużonych na świecie, ani też obniżenie jego wiarygodności kredytowej, czy też działania Rezerwy Federalnej, drukującej olbrzymie ilości pieniędzy. Uważa się, że tajemnica popularności amerykańskich aktywów wynika z wielkości i siły gospodarki oraz roli dolara w finansowym świecie, ale także prawie nieograniczonej ich podaży. Jednak również takie aktywa podlegają presji popytu, nietypowym tendencjom, które prowadzą do wzrostu ryzyka, czego dowiodły niedawne skutki kryzysu amerykańskiego systemu finansowego i gospodarki. Analiza tych tendencji może prowadzić do wniosków, że tak naprawdę bezpieczne przystanie nie istnieją, co kieruje inwestorów na rynki bardziej ryzykownych aktywów, w tym akcji i surowców oraz pozwala zachować pewien stan chwiejnej równowagi na tych zróżnicowanych rynkach. Trzeba także mieć na uwadze, że istnieją branże w gospodarce, które w czasach kryzysu zachowują się lepiej od innych. Należą do nich m.in. te, które zaspokajają podstawowe potrzeby ludności, co powoduje ich niższą wrażliwość na stan koniunktury. Należą do nich m.in. produkcja i dystrybucja żywności, czy usługi użyteczności publicznej. Okazuje się jednak, że i tutaj bezpieczne przystanie mogą być nietrwałe. Jako przykład może posłużyć energetyka, która od zawsze była uważana za jedną ze stabilniejszych gałęzi gospodarki. Jednak od pewnego czasu w krajach UE, za sprawą wspólnotowych regulacji, energetyka staje się coraz mniej przewidywalna. Dotyczy to zwłaszcza Polski, gdzie produkcja energii elektrycznej w 90 % oparta jest „brudnym” węglu. Wątpliwości potęguje brak klarownej polityki UE w zakresie energetyki atomowej, czy też w zakresie pozyskiwania gazu łupkowego.

Nawet polityka w zakresie odnawialnych źródeł energii nie jest jednoznaczna, co skutkuje zmiennością przepisów i nie sprzyja podejmowaniu decyzji inwestycyjnych. Trzeba jednak przyznać, że również w naszym kraju zapotrzebowanie na ochronę kapitału spotyka się z coraz bogatszą ofertą rozwiązań, proponowanych przez instytucje finansowe, począwszy od banków, poprzez fundusze inwestycyjne, kończąc na ofertach butików inwestycyjnych. Jako bezpieczne promowane są nie tylko obligacje skarbowe, lokaty bankowe, polisolokaty, fundusze obligacji i gotówkowe, ale także inwestycje w złoto, wino, ziemię rolną, energetykę wiatrową oraz wiele innych. Wspólną cechą większości tych wszystkich rozwiązań, jest to, że są one niewątpliwie bezpieczne dla organizatorów inwestycji. Sprawa bezpieczeństwa inwestorów to już inna sprawa. Nawet państwo emitując obligacje niewiele ryzykuje. Przykład Grecji pokazuje, że ryzyko spada przede wszystkim na nabywców obligacji, a w części także na zmuszone do wyrzeczeń społeczeństwo. Również lokaty bankowe są gwarantowane tylko do określonej wysokości wkładów.

Z kolei wyrazistą cechą inwestowania w otwarte czy zamknięte fundusze inwestycyjne, produkty strukturyzowane czy różnego rodzaju tzw. inwestycje alternatywne jest to, że zarządzający pobierają wynagrodzenie, które najczęściej nie zależy od uzyskanych wyników, ale od wysokości zgromadzonych środków. W ten sposób normą na rynku stało się oferowanie i promowanie rozwiązań, które są bezpieczne dla oferującego, ponieważ nie może na nich stracić, co najwyżej mniej zarobić w przypadku niepowodzenia. Stąd też wysyp tzw. bezpiecznych produktów na rynku nie powinien nikogo dziwić. Zawsze znajdą się inwestorzy, którym udało się na nich zarobić. Tak było przecież w przypadku głośnych piramid finansowych, gdzie fama o wysokich zarobkach i ekskluzywnym towarzystwie, była dźwignią przyciągającą nowy kapitał. Z kolei przegrani nie lubią się chwalić porażkami. Chciwość czy naiwność nie rodzą współczucia, a wręcz narażają na krytykę lub śmieszność. Immanentną cechą dzisiejszego świata jest ryzyko, a nie bezpieczeństwo. Im szybciej inwestorzy do tego dojrzeją, tym łatwiej będzie im funkcjonować i tym rozsądniejsze będą ich decyzje. Albowiem bezpieczne zarabianie pieniędzy, w istocie sprowadza się do umiejętności kontrolowania ryzyka, a nie jego unikania.

Gospodarka

Opublikowane w ubiegłym tygodniu dane na temat indeksu aktywności przemysłu w Chinach i krajach strefy euro, okazały się gorsze niż poprzednie, tym samym oddalając się po raz kolejny od bariery 50 pkt, granicy ożywienia i recesji. Wstępne wyliczenia indeksu PMI, wskaźnika wyprzedzającego koniunktury przygotowanego przez Markit Economics, dla USA, strefy euro czy Chin okazały się w maju 2012 r. gorsze także od oczekiwań analityków.

Pierwszy raz w historii został opublikowany został indeks PMI dla amerykańskiego sektora przemysłowego, przygotowany przez Markit Economics. Indeks PMI, określający koniunkturę amerykańskiego przemysłu wyniósł w maju 53,9 pkt., co oznacza spadek z kwietniowego punktu odniesienia ustalonego na poziomie 56 pkt. Pozytywnie natomiast zaskoczył indeks poziomu optymizmu wśród konsumentów amerykańskich, opracowywany przez Uniwersytet Michigan, który wyniósł w maju 79,3 pkt., wobec 76,4 pkt. zanotowanych w kwietniu oraz oczekiwań na poziomie 77,8 pkt. Według Departamentu Pracy liczba osób ubiegających się po raz pierwszy o zasiłek dla bezrobotnych w ubiegłym tygodniu w USA spadła o 2 tys. wobec poprzedniego tygodnia i wyniosła 370 tys., wobec oczekiwań analityków na zbliżonym poziomie. Niezłe dane napłynęły z rynku nieruchomości. Departament Handlu poinformował, że sprzedaż nowych domów w USA wzrosła w kwietniu do 343 tysięcy w ujęciu rocznym, tj. o 3,3%. z uwzględnieniem czynników sezonowych. Dane okazały się lepsze od prognoz analityków. Natomiast sprzedaż domów na rynku wtórnym w USA w kwietniu wzrosła do 4,62 mln w ujęciu rocznym.

Z wstępnych danych wynika, że Indeks PMI composite w strefie euro, spadł w maju do 45,9 pkt, wobec 46,7 pkt w kwietniu. Rozczarował zwłaszcza indeks PMI dla sektora przemysłowego, który spadł w maju do 45 pkt. z 45,9 pkt.. To najgorszy wynik od czerwca 2009 roku. Rynek oczekiwał wzrostu do 46 pkt. Maj przyniósł także spadek indeksu PMI dla sektora usługowego w strefie euro. Jak wynika z wstępnych wyliczeń indeks ten ma wartość 46,5 pkt. wobec 46,9 pkt. w kwietniu. Rynkowe prognozy kształtowały się na poziomie 47 pkt. To najniższy odczyt od października 2011 roku. Maj przyniósł zauważalne pogorszenie się koniunktury w niemieckim sektorze przemysłowym wobec poprzedniego miesiąca i umiarkowaną poprawę w sektorze usługowym. Indeks PMI, określający koniunkturę w sektorze przemysłowym Niemiec, wyniósł w maju 45,0 pkt wobec 46,2 pkt na koniec kwietnia. To najgorszy odczyt od czerwca 2009 roku, a maj jest trzecim kolejnym miesiącem gdy indeks pozostaje poniżej granicznego poziomu 50 pkt. Dane są też gorsze od prognoz, gdyż oczekiwania kształtowały się na poziomie 47 pkt. W maju rozwijał się natomiast niemiecki sektor usługowy. Obrazujący jego kondycję indeks PMI pozostał na poziomie 52,2 pkt., co oznacza poprawę warunków biznesowych w stosunku do kwietnia. Dane były też nieznacznie lepsze od rynkowych prognoz, które mówiły o jego spadku do 52 pkt. Niemcy nadal ufają, że ich gospodarka wciąż ma się dobrze. Indeks nastrojów niemieckich konsumentów GfK na czerwiec wyniósł 5,7 pkt. wobec 5,7 pkt. poprzednio, po korekcie. Gorzej jest z nastrojami niemieckich przedsiębiorców. Obrazujący te nastroje indeks klimatu gospodarczego instytutu Ifo spadł do 106,9 pkt z 109,9 pkt miesiąc wcześniej. To odczyt najniższy od listopada 2011 r. Dane opublikowane przez niemiecki instytut negatywnie zaskoczyły. Prognozy analityków zakładały odczyt na poziomie 109,4 pkt. Spadek indeksu Ifo koreluje z ostatnim odczytem innego niemieckiego indeksu, jakie ostatnio opublikował instytut ZEW. W maju nieoczekiwanie spadł on do 10,8 pkt. z 23,4 pkt. Rynkowe prognozy mówiły natomiast o jego spadku do 19 pkt. Oba raporty zwiększają obawy o kondycję niemieckiej gospodarki.

W Polsce GUS podał, że sprzedaż detaliczna w kwietniu wzrosła o 5,5 % w porównaniu z analogicznym okresem 2011 roku, a m/m spadła o 2,4 %. Oznacza to, że Polacy kupują mniej niż oczekiwali analitycy, którzy przewidywali wzrost sprzedaży na poziomie 9 % w skali roku. Z kolei nieco wyższa od oczekiwań okazała się stopa bezrobocia, która w kwietniu wyniosła 12,9 %,. wobec 13,3 % marcu. Analitycy oczekiwali spadku bezrobocia do 12,8 %.

W maju 2012 roku zmniejszyła się aktywność chińskiego sektora przemysłowego, obrazowana zmianami indeksu PMI, jaki publikuje bank HSBC oraz Markit Economics. Według wstępnych danych przemysłowy indeks PMI spadł w maju do 48,7 pkt. z 49,3 pkt. miesiąc wcześniej i był to najniższy odczyt od dwóch miesięcy. Maj jest już siódmym kolejnym miesiącem, gdy indeks PMI pozostaje poniżej granicznego poziomu 50 pkt., który oddziela wzrost aktywności przemysłowej od jej spadku. Spadek indeksu PMI jest kolejnym potwierdzeniem hamowania chińskiej gospodarki. Ekonomiści banku CICC, największego banku inwestycyjnego w Chinach, prognozują, że w przypadku wyjścia Grecji ze strefy euro gospodarka Państwa Środka spowolni w 2012 roku do 6,4%, jeżeli rząd nie zdecyduje się na działania stymulujące wzrost. Oznaczałoby to najniższą dynamikę PKB od 1990 r.

Akcje, waluty, surowce

Gorsze od oczekiwań dane dotyczące koniunktury gospodarczej nie zrobiły na inwestorach takiego wrażenia, jak w poprzednich dwóch tygodniach. Indeks S&P 500 nadal pozostaje blisko ważnego wsparcia na poziomie ok. 1285 pkt. Ostatecznie S&P 500 ostatni tydzień zakończył na poziomie 1317 pkt, wobec 1295 pkt na koniec poprzedniego tygodnia (wzrost o 1,7 %). Niemiecki DAX osiągnął 6340 pkt., wobec 6271 pkt. na koniec poprzedniego tygodnia (wzrost o 1,1 %). Ubiegły tydzień po raz kolejny potwierdził słabość naszego rynku. WIG20 ustanowił nowe średnioterminowe minimum na poziomie 2009 pkt. Ostatecznie indeks ostatni tydzień zakończył na poziomie 2037 pkt., wobec 2061 pkt. na koniec poprzedniego tygodnia (spadek o 1,2 %).
W ostatnim tygodniu kurs EUR znalazł się poniżej styczniowego minimum na poziomie 1,2623 USD. Ostatecznie zamknięcie EUR/USD na koniec tygodnia wypadło na poziomie 1,25 wobec 1,27 na koniec poprzedniego tygodnia.( spadek o 1,6 %). Zmiany na eurodolarze przełożyły się na dalsze osłabienie polskiej waluty. W ostatni piątek kurs EUR/PLN wyniósł 4,36 wobec 4,34 na koniec poprzedniego tygodnia (wzrost o 0,5 %). Natomiast kurs USD/PLN wyniósł na zamknięciu w ostatni piątek 3,48 wobec 3,41 na koniec poprzedniego tygodnia.(wzrost o 2,1 %).

Ostatni tydzień nie zmienił w istotny sposób sytuacji na rynku podstawowych surowców. Ostatecznie w ostatni piątek w Londynie ropa Brent kosztowała 106,8 USD za baryłkę, wobec 106,9 USD za baryłkę na koniec poprzedniego tygodnia (spadek o 0,1 %). Za tonę miedzi na koniec tygodnia płacono 7696 USD, wobec 7795 USD na koniec poprzedniego tygodnia ( spadek o 1,3 %). Złoto po odbiciu w poprzednim tygodniu, powróciło do spadków. Ostatecznie w ostatni piątek kosztowało 1570 USD za uncję, wobec 1590 USD za uncję na koniec poprzedniego tygodnia (spadek o 1,3 %).

Powyższa analiza, jak i wszystkie zawarte w serwisie AlmanachInwestora.pl, jest tylko i wyłącznie subiektywną opinią autora i nie jest rekomendacją w rozumieniu przepisów Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 r. w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, lub ich emitentów (Dz.U. z 2005 r. Nr 206, poz. 1715).

W związku z tym autor tej analizy nie ponosi żadnej odpowiedzialności za decyzje podejmowane na jej podstawie.

Zobacz także:

Powiązane wpisy:

  1. Tydzień na rynkach: stan zawieszenia Ustalenia ostatniego szczytu przywódców Unii Europejskiej zostały przyjęte z mieszanymi uczuciami. Dla jednych planowana umowa...
  2. Tydzień na rynkach: Pakt na rzecz wzrostu Po wzmocnieniu dyscypliny finansowej głównym problemem Unii Europejskiej jest teraz groźba recesji i rekordowe, jak...
  3. Tydzień na rynkach: kryzys nie zamierza czekać na decyzje polityków Kolejny tydzień na rynkach upłynął pod znakiem rosnących obaw o rentowności obligacji krajów strefy euro....
  4. Tydzień na rynkach: Grecki szantaż W Grecji, zgodnie z przewidywaniami nie udało się po wyborach stworzyć rządu opartego o większość...
  5. Tydzień na rynkach: Grecja znowu straszy Premier Grecji Jeorios Papandreu zaskoczył negatywnie, zarówno partnerów w UE, jak i rynki, kiedy w...
Ten wpis został opublikowany w kategorii Start. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Tydzień na rynkach: Poszukiwanie bezpiecznych przystani

  1. qwe pisze:

    gdzie analizy, ostatnio same komentarze ekonomiczne…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *